Ostatnia rzecz, jaką zrobiłam przed Świętami, to chustecznik na prezent. Miał być stonowany, ale jednocześnie elegancki i bogaty. Styl wiktoriański (bo tak sądzę) podoba mi się w tym wydaniu szczególnie. Do aniołków, dzieci i dam w tym stylu jeszcze się nie przekonałam. Inspiracją była znana książka Maggie Pryce. Wzory te „chodziły” za mną od dawna i na pewno coś jeszcze powstanie.

Grafiki postarzyłam Laccanticante, ale równie dobrze można pokolorować beżową lub żółtą kredką. Ja mam tylko te nieszczęsne, co się nie łamią, ale za to wcale nie mają koloru:(, więc i tak nic nie byłoby widać. Wydruki pozostawione białe nie wyglądają najlepiej, zbyt odcinają się od tła – przy tle kremowym, przy czarnym jest to efekt raczej pożądany.

Cały chustecznik ma spękania Sotille (trochę za drobne mi wychodzą, chyba za cienkie warstwy nakładam). Wypełniałam brązową farbą olejną. Nie chciałam używać porporiny, żeby spękania się nie błyszczały, bo przy tak drobnych byłoby to przytłaczające, a poza tym przy jakichkolwiek niedociągnięciach (co się zdarza), powstają bardzo błyszczące smugi, które raczej uroku nie dodają.

Na koniec całość lakierowana poliuretanem matowym.
I znowu ulubiona Sade. Na koncercie byłam w listopadzie, ale ciągle go wspominam, bo to z pewnością najpiękniejszy koncert, na jakim do tej pory byłam. Piosenka, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nagranie z Bratysławy, bo łódzkie było słabe. Dźwięk nie najlepszy, ale za to widać scenę – naprawdę robiło wrażenie!
Książka , o której Haniu wspominasz jest również moim natchnieniem i może kiedyś też spróbuję, bo pudełko jest świetne a Twój chustecznik niczym nie odstaje od tamtego. Super.
PolubieniePolubienie
A ja po prostu nie mam słów…Przepiękne…Pozdrawiam serdecznie.L.K.
PolubieniePolubienie
Nie sądziłam, że się tak spodoba, dziękuję bardzo:))
PolubieniePolubienie