Ta herbaciarka powstała dość dawno, ale w pewnym momencie doprowadziła mnie niemal do łez i musiałam ją odłożyć na jakiś czas. Już samo surowe drewienko jest niezwykle ładne. Nie chciałam jej zbytnio zamalowywać, więc tylko pobieliłam rozwodnioną farbą i mocno przeszlifowałam. Bardzo niewygodne jest malowanie przegródek, gdyż, niestety, nie wyjmują się. Do dekoracji użyłam papieru Velo Stamperii i choć tego wzoru specjalnie nie lubię, tu wygląda całkiem fajnie. Aby utrzymać „czystość formy”, nie ma żadnych cieniowań, spękań ani przetarć. Miała być taka biała i niewinna :). A do łez doprowadziło mnie lakierowanie tych przegródek. Kiedy nakładałam którąś tam warstwę, okazało się, że wewnątrz przykleiły się jakieś małe kłaczki i trzeba było to zmywać, na nowo szlifować i malować. A przegródki są ciasne i trudno się tam dostać, żeby to delikatnie zedrzeć papierem ściernym. Zostawić nie można, bo na białym wszystko widać. Jakoś z tego wybrnęłam, ale zadowolona nie jestem, teraz pamiętam, żeby wszystkie otwarte elementy zaraz po lakierowaniu zakryć lub postawić przedmiot do góry dnem :). A tak to wygląda z różnych stron:




































