Holenderska porcelana

Święta były bardzo miłe, ale już trzeba wracać do pracy. Bardzo dziękuję za wszystkie ciepłe życzenia :). Wczoraj wreszcie rozłożyłam swój warsztat i udało mi się przynajmniej zagruntować kilka rzeczy. Mam sporo zamówień, nowe galerie same pukają :), trzeba trochę przyśpieszyć pracę.

Oto dalszy ciąg mojej metalowej kolekcji – osłonka na doniczkę do zawieszenia. Bardzo przyjemna praca, mam jeszcze jedna taką do ozdobienia, ale nieco większą. Ta została pomalowana na biało, motywy wydzierałam. Wydaje mi się, że całkiem dobrze wtopiły się w tło. Żadnych cieniowań i ozdobników. Wzór na tyle efektowny, że nie należy mu niczym przeszkadzać :). Lakierowane na półpołysk. Moja starsza córka wyraziła uznanie dla tej pracy, co jest rzeczą niebywałą 😛 (na młodszą zawsze mogę liczyć).


Ostatnie jaja

Oczywiście stare, bo dotrzymałam słowa i w tym roku nie zrobiłam żadnego nowego. Nawet dwa styropianowe pomalowałam primerem, ale na tym się skończyło. Będą na przyszły rok. Pisanki, które tu przedstawię są robione różnymi technikami. Mam świadomość, że nie jest to żadna rewelacja, ale skoro sama zrobiłam, to pokażę :).

Zacznę od zwykłej szydełkowej na plastikowym jajku. Taka sobie 😛

Następna trochę bardziej wyszukana, ale z wykonania nie jestem zadowolona. Frywolitka na styropianowym jajku, tył pomalowałam farbą seledynową zmieszaną z medium „piaskowym” – fajny efekt. Niestety, nie pomyślałam, żeby pomalować na biało część główną i wygląda to badziewnie. Chciałam wszystko zdjąć i naprawić błąd, ale niestety nie da się tego wpiąć po raz drugi, bo zostały dziurki po szpilkach. Może przełożę to kiedyś na inne jajko już porządnie zrobione (właśnie przyszło mi to do głowy :).

Ostatnie jajka to zupełna prościzna, ale efektowna. Jajka styropianowe z cekinami. Ja się specjalnie nie wysiliłam, ale siostra zrobiła takie w kolorowe wzorki :). Najlepsze są cekiny proste, metaliczne, bez zagiętych brzegów. Przypina się je króciutkimi szpileczkami (14 mm) jak rybią łuskę, aby zakryć całe jajko pod spodem. Pomysł zaczerpnęłam z ANNY.

Wszystkim zaglądającym życzę zdrowych i spokojnych Świąt Wielkanocnych.



Odrobina Francji

To dopiero drugi zegar, jaki zdekupażowałam. Miałam kilka podejść do wzoru, ale na szczęście żadnego z tych pomysłów nie zrealizowałam, bo ciągle nie do końca byłam do nich przekonana. Ale gdy tę serwetkę przymierzyłam, już byłam pewna, że to koniec poszukiwań :). Jest cudna, ale nie chciałam jej przyklejać „po całości” na jakieś pudełko. Brzegi zegara pocieniowałam, żeby wtopić motyw. Cyferki ręcznie malowałam, zrezygnowałam z pozostałych, żeby nie „zagubić” gdzieś tego pięknego motywu. Osobiście wolę zegary bez jakichkolwiek cyfr, kresek czy kropek 🙂

ręcznie zdobiony zegar decoupage

ręcznie zdobiony zegar decoupage

Pudełka na CD

Dawno nie było o decoupage’u, ale sporo rzeczy się już lakieruje. Oto dwa pudełka na płyty CD. Oklejane „po całości”, ale tego wymagały motywy.

Pierwsze muzyczne – ta serwetka po prostu mnie zachwyciła. Jeszcze trochę ją postarzyłam i polakierowałam na półpołysk. Wewnątrz bejcowałam – aby uzyskać kolor podobny do motywów na serwetce, pomieszałam bejcę grafitową z oliwkową.

Drugie – filmowe, ze starymi plakatami. Też patynowane, lakierowane na półpołysk, wnętrze bejcowane na sosnę-oregon.

Jajo klockowe

Jeszcze jedna ozdoba wielkanocna – zawieszka na okno. Pierwsza i jedyna koronka klockowa, jaką do tej pory zrobiłam. Bardzo podobają mi się takie koronki i ręcznie robione, są naprawdę unikatowe. Niewiele osób może się pochwalić taką umiejętnością. Ale są tak praco- i czasochłonne, że na razie kolejne sobie odpuszczam :). Chociaż kiedyś widziałam w telewizji kobietę, która po prostu śmigała tymi klockami – że też wzoru nie pomyliła!

Moje jajo zostało wykonane w dość spartańskich warunkach (kilka lat temu), bo na pierwszą i jak się okazało jedyną tego typu pracę nie opłacało mi się kupować całego sprzętu, który jest bardzo drogi, a potrzebny w sporych ilościach. Wymyślałam różne materiały zastępcze – np. zamiast na klocki nawijałam nici na tekturowe paski czy na szpulki po niciach. Ostatecznie wpadłam na dobry pomysł i użyłam cienkich wałków do trwałej – spisały się doskonale. Zamiast wałka lub poduszki, do której przypina się koronkę, użyłam dość twardego, tapicerowanego taboretu (na szczęście jajko jest niewielkie i się zmieściło. Koronki powinno się wykonywać z cienkich lnianych nici, ale nigdzie takich nie udało mi się kupić, a te, które mam, są o wiele za grube. Jajo więc zrobiłam z kordonka nr 8 i jest całkiem nieźle. Wzór pochodzi z ANNY, wymiary 20 x 15 cm. Niektóre sploty wyszły trochę krzywo, ale to pierwszy raz :).