Tym razem nie będzie spódnicy, choć jeszcze trochę ich zostało. Dziś przedstawię żakiecik – kurteczkę. Bardzo lubię rzeczy zabudowane aż po szyję, stójki, golfy, wiązania, choć wiem, że nie wyglądam w nich dobrze. Ale lubię :).
Żakiet uszyty jest z bordowej wełny w malutkie różowe kropki. Krój bardzo ciekawy, bo z pionowymi cięciami o niezwykłym kształcie z przodu i z tyłu, a stójka krojona w całości z częściami przodu, dzięki czemu ładnie leży przy szyi. Na przodach naszyte cztery kieszenie – dwie większe, a nad nimi dwie mniejsze. Żakiet zapinany jest na suwak – powinien być taki podwójny, ale nie udało mi się odpowiedniego kupić, więc jest zwykły. Wykrój pochodzi z BURDY 8/2006, model 108 B, rozmiar 38.



Trochę rozpięty wygląda lepiej:

Zalety:
– fajnie się prezentuje, do czarnych klasycznych spodni wygląda naprawdę elegancko (te na zdjęciach sama szyłam :)),
– jest całkiem ciepły, nadaje się na taką przejściową pogodę.
Wady:
– chyba nie ma, ale szycie nie jest wcale takie proste – jak wszystkich rzeczy z podszewką. Nakładane kieszenie podszyte podszewką oraz odszycia pod suwakiem wymagają sporej precyzji. No i materiał w kropki ma swoje wymagania, trzeba dopasować bieg kropek w poziomie na wszystkich szwach, rękawach (dwuczęściowe), kieszeniach.










