Marmurowe wprawki

Już dawno miałam ochotę nauczyć się czegoś nowego, a dekoracyjne tła zawsze wzbudzały mój podziw. Uwielbiam oglądać marmur. Nie, nie w domu;) Uwielbiam marmury we włoskich kościołach. Ich kolory, wzory, zestawienia – coś pięknego… Szczególnie lubię czerwone, niebieskie, zielone i czarne.

Ostatnio podjęłam próbę czegoś „na kształt” i jak na pierwszy raz uznałam, że może być. Staram się dalej i mam nadzieję, że kiedyś dojdę do wprawy:)

Oto owa pierwsza próba:

ręcznie zdobione podkładki decoupage

ręcznie zdobione podkładki decoupage

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Nieudolne trochę, ale od czegoś trzeba zacząć:)

Miałam zrobić komplet podkładek z szarym tłem i elementem fioletowym, który byłby jednocześnie dość minimalistyczny, ale i ciepły. Tak to właśnie wymyśliłam:)

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Pudełko zabejcowałam na szaro i domalowałam szablonem dwa popielate paski różnej szerokości – to był element minimalistyczny. Ciepła natomiast dodały naklejone fioletowe motyle (ten pomysł osobie zamawiającej ogromnie się spodobał:))

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Podkładki są z tyłu bejcowane i każda ma innego fioletowego motylka ze stempelka:)

Pudełko lakierowane akrylem na półpołysk, podkładki na wierzchu poliuretanem błyszczącym. Niestety, lakier nieco zmienił odcień szarości w kierunku seledynu, ale podobno i tak podkładki bardzo się podobają:))

Drobnostki

Jako przerywnik między „poważnymi” pracami powstały słodkie drobiażdżki. Trochę dłubaninki, ale efekt chyba wart poświęconego czasu.

Taki nieduży komplecik klamerek do bielizny, na razie 10 sztuk. 

Każda z różyczką, ale różnie położoną. Lakierowane na półpołysk. Boki i wnętrze pozostawiłam surowe, bo przecież mogą służyć do przypinania mokrych rzeczy, a wtedy bejca czy lakier mogłyby pobrudzić bieliznę.

Mogą też zamykać torebki.

Takie tam romantyczne drobnostki:)

 

 

Coś innego

To jeszcze nie koniec blachy, dalszy ciąg nastąpi za jakiś czas:) Ostatnio miałam zamówienie na coś całkiem nowego w moim repertuarze i przy okazji powstało więcej rzeczy z tej kategorii. Dekupażowałam zawieszki – aż dziwne, że po tylu latach to pierwsze tego rodzaju prace. Czy spodobało mi się? No, nie wiem…

Ta kolorowa zawieszka powstała na zamówienie. Taki miał być napis i taki wzór. Wyszło słodko i rustykalnie.

Napisy transferowałam i to było okropne. Mocno je powycinałam, żeby jak najmniej folii zostało, ale równe ułożenie tego przy tak długim napisie było koszmarem. Po ściągnięciu papieru litery i tak były niezbyt wyraźne, więc skończyło się na tym, że i tak cały napis cieniutkim pędzelkiem poprawiałam (chwilami pod lupą, bo już nawet okulary mi nie wystarczyły). Nigdy więcej w ten sposób!

Zawieszka lakierowana na półpołysk, tył bejcowany.

Kolejna zawieszka – w stylu prowansalskim czyli z lawendą:)

Typowy shabby chic – mocno przecierane białe na fioletowym. Lakierowana na mat.

Tył też ozdobiony, dzięki czemu nie musi wisieć na ścianie:) Trochę delikatniej przecierany (w sumie chyba lepiej).

I jeszcze moje pierwsze serduszko:) Jest też drugie, ale na razie nie doczekało się zdjęć. 

Tło białe na jasnobrązowym, postarzane cukrem. Takie serduszko po przejściach:)))

Druga strona też ozdobiona. Lakierowane na mat.


Jeszcze metal

Zastanawiałam się, co by tu dziś i wyszło mi z obliczeń, że znów będzie blacha:))

Oto większa siostra tej osłonki, czekała na zmiłowanie tyle co wcześniejszy rożek🙂

Znowu skorzystałam z grafik z The Graphics Fairy w połączeniu z własnymi napisami. Metoda rozpuszczalnikowa nie powiodła się, więc wykorzystałam medium do transferów. Nie jestem do końca zadowolona, bo z bliska pod odpowiednim kątem widać folię, ale już nie mam siły zrobić tego lepiej:(

Osłonka malowana na kremowo i patynowana brązową farbą z BlendinGelem:) Różyczki z serwetki. Ta osłonka ma również łańcuszki do powieszenia, ale można je zdjąć.