Jako przerywnik między „poważnymi” pracami powstały słodkie drobiażdżki. Trochę dłubaninki, ale efekt chyba wart poświęconego czasu.

Taki nieduży komplecik klamerek do bielizny, na razie 10 sztuk.

Każda z różyczką, ale różnie położoną. Lakierowane na półpołysk. Boki i wnętrze pozostawiłam surowe, bo przecież mogą służyć do przypinania mokrych rzeczy, a wtedy bejca czy lakier mogłyby pobrudzić bieliznę.

Mogą też zamykać torebki.

Takie tam romantyczne drobnostki:)
Te klamerki to rewelacyjny pomysł! Czy będę mogła z niego skorzystać, jak będę robiła drobiazgi na kiermasz bożonarodzeniowy? Zaangażowany dekupażysta już w czerwcu myśli o Bożym Narodzeniu :)))
PolubieniePolubienie
Oj, Haniu:) Świetny pomysł z tymi klamerkami, aczkolwiek wydaje mi się, że w tym wypadku cierpliwość to podstawowa cecha, którą musi się wykazać dekupażysta:) Ale efekt wspaniały, jak zawsze:) No i następny, fajny pomysł na niezobowiązujący upominek dla jakiejś romantyczki:)
PolubieniePolubienie
Tak, to fajny pomysł na niewielki prezent. Nie jest mój autorski, więc proszę się częstować:))
PolubieniePolubienie
cudne! 🙂
PolubieniePolubienie