Długo nie miałam pomysłu, co zrobić dla Małgosi. Gosia jest nastolatką, właśnie idzie do gimnazjum. To niezwykle kreatywna osóbka, uzdolniona plastycznie, poza wyglądem;) bardzo podobna do mojej Ady. Jej ciocia Lidzia mówi, że Gosia ma „kolorowy mózg” – czyż nie pięknie?
I wymyśliłam dla niej pudełeczko na przydasie – jakieś spinki, gumki czy co tam będzie chciała. Dowiedziałam się, że ulubionym kolorem Małgosi jest zielony.
Pudełeczko ma ozdobną literkę M z transferu i oczywiście margerytki dla Małgorzatki:))
Tło to znów imitacja marmuru – tym razem zielonego i muszę nieskromnie przyznać, że wyszła fajnie – znacznie lepiej niż szara. Chyba więcej czasu jej poświęciłam i miałam lepszą zabawę:)
I wiem na pewno, że nie umiałabym zrobić tak samo drugi raz:D
Wewnątrz tylko pomalowane laserunkowo na kremowo.
Całość lakierowana na połysk, marmur powinien błyszczeć.
Dwa tygodnie temu obchodziliśmy z Panem Mężem Srebrne Gody. Kawał życia, dobrego życia:))
Z tej okazji dostałam nietypowy prezent – weekend za kołem podbiegunowym! Dowiedziałam się tydzień przed wyjazdem. Byłam, wróciłam, było wspaniale:)))
Największa atrakcja to renifery. Było ich całe mnóstwo.
I malutki, bardzo zdziwiony – zdjęcie kiepskie, robione na szybko komórką:)
Cel podróży – Nordkapp.
W drodze powrotnej
ryty naskalne sprzed tysięcy lat – Alta w Norwegii.
I do domu:)
W Skandynawii na każdym kroku i nawet w najmniejszych miejscowościach są sklepy z dekoracyjnymi przedmiotami, również handmade. Francuskie napisy tam też modne:)
Drugim prezentem były płyty DVD i CD z ubiegłorocznym koncertem Sade (bilety na koncert w Łodzi były prezentem na poprzednią rocznicę:)) Słucham, oglądam, uwielbiam:)))
Piosenka, której wcześniej nie znałam – cudowna do oglądania i słuchania:)
Prezenty powstały jakiś czas temu, ale z pokazaniem musiałam poczekać do chwili wręczenia. Kiedyś dla moich siostrzeńców zrobiłam poduszki, ale teraz to nastolatki i mają całkiem inne potrzeby i upodobania:)
Dla Oleńki na prośbę siostry zrobiłam komódkę na biżuterię. Dowiedziałam się, że Ola lubi kolor pomarańczowy, stąd taki wybór.
Malowana na bardzo blady krem – delikatna jak sama Oleńka:)) Wykorzystałam papier ryżowy Decomanii i moje ulubione stempelki z motylkami. Trochę popatynowałam beżową farbą, krawędzie nieco mocniej. W rzeczywistości wygląda to bardziej naturalnie, na zdjęciach zawsze robi się mocny kontrast:(
Wnętrze też malowałam na kremowo. Dno szufladek wykleiłam łososiowym filcem. W klapce jest zamontowane lusterko. Lakierowałam na mat.
Ten model komódki nie posiada nóżek, przez co wyglądał trochę ciężko. Dorobiłam mu nóżki z sześciennych drewnianych koralików:)
Najnowszym moim dziełem jest komplet kuferków na biżuterię. Miały mieć szare tło i pasować do siebie, choć nie miały być identyczne. Trochę czasu zeszło mi na wymyślenie i mimo że nie byłam początkowo pewna trafności wyboru, ten miło mnie zaskoczył. Papier w użyciu prezentuje się zdecydowanie atrakcyjniej niż w całości.
Duży kuferek ma jaśniejsze tło niż mały. Znowu pobawiłam się w imitację marmuru. Takie duże powierzchnie wymagają sporej cierpliwości.
Znów sięgnęłam po decoupage klasyczny – na małym kuferku jest papier Decomanii.
A na dużym Calamboura.
Kuferki wewnątrz są też zdobione, malowane laserunkowo na popielato, lakierowane i wyklejone papierem welurowym.
Oba są lakierowane na połysk. Dodałam też ozdobne uchwyty (tzn. Pan Mąż dodał:))
Kiedyś obiecałam pokazać, jak pakuję swoje dzieła oraz moją metkę. Może akurat na zaokrąglonym kuferku nie wygląda to najlepiej, ale ogólnie jakoś tak:)