Misie i spółka

Zabieram się do pisania już od ponad tygodnia. Niestety, zdjęcia nadal nie są obrobione, więc pokazuję rzeczy całkiem świeżutkie, które zdjęć się doczekały. To następne blaszki, nad którymi ostatnio pracowałam.

Tym razem nie będzie wiadra, lecz kolejna balia. Bardzo fajnie się taki kształt ozdabia. Podobają mi się zwłaszcza takie w stylu retro.

Balia miała być dwustronna, postarzana, w sepii. Dla chłopczyka miał być „samolocik”, a z drugiej strony coś dziewczęcego. I zacznę od tej właśnie strony, bo wydaje mi się całkiem udana:)

metalowe wiaderko do sesji foto maluszków


A z drugiej, zgodnie z życzeniem – samolot.

metalowe wiaderko do sesji foto maluszków

W wersji „samolocikowej” wymyśliłam tło przypominające szkicownik z projektami, opisami, pieczątkami… Główny motyw naklejany, tło transferowe. Obie strony cieniowane BlendinGelem, popryskane i lakierowane na półpołysk.


Druga blaszka dużo większa. To owalna wanienka, jednak nie aż tak wielka jak ta. Ale i tak spora. Miała być bez postarzeń, również dwustronna. Jedna strona z elementami niebieskimi, druga z różowymi. W sumie trudno powiedzieć, że jest chłopięca czy dziewczęca. Uważam, że wyszła uniwersalna, pasuje każdemu:))

Oto strona „chłopięca” – bardziej stonowana:

metalowe wiaderko do sesji foto maluszków

Szerokie pasy kremowe i niebieskie ozdobione na krawędziach kontrastowymi kropeczkami. Na niebieskim tle granatowe róże z serwetki. Tylko tyle;)


Strona dziewczęca bardziej romantyczna:)

metalowe wiaderko do sesji foto maluszków

Gałązki z papieru Decomanii, napis transferowy. Cała wanienka lakierowana na półpołysk. Wydaje mi się, że wygląda lepiej niż mat.


 

Wiosna, wiosna!

Jeszcze raz dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Nawet nie wiecie, jaką radość mi sprawiłyście!

A wiosna już jest! To zdjęcie zrobiłam dzisiaj w moim ogródku (to mały krokusik jakby co;)):

Bardzo przyjemnie mnie ta wiosna nastroiła, więc przy okazji pokażę parę zaległych drobiazgów. W sumie można powiedzieć, że też wiosennych i radosnych, bo ptasich:)

Na początek kolejny komplecik ptaszków:

 

Może trochę skromny…

I jeszcze zrobiłam ptasią skrzyneczkę.

Zdjęcia ciemne, bo robione jeszcze zimą, w zeszłym roku i przy sztucznym świetle.

Najbardziej jestem zadowolona z tej kratki na dole:) Przypomina koszyk. Malowałam ją szablonem, potem każdy kwadracik cieniowałam różnymi kolorami. Etykietkę ręcznie malowałam, trochę postarzyłam i zrobiłam napis transferowy.

Zastanawiałam się, jak wypełnić tło wokół ptaszków. Już nie pamiętam, co mnie zainspirowało i wpadłam na pomysł ze śladami. Nie wiem, czy był dobry, ale taki przyszedł mi do głowy;) Ślady poprowadziłam dookoła, żeby łączyły, a nie oddzielały ptaszki, bo któryś mógłby być smutny;)


W środku też ozdobiona podobnie.

Wnętrze bejcowane na orzech włoski, całość lakierowana na półpołysk.

Tradycyjnie

Strasznie dawno nic nie napisałam, ale czy tu jeszcze ktoś zagląda?

Zgodnie z własną tradycją na nowy rok zrobiłam kilka nowych deseczek pod kalendarz. Tym razem nie leniłam się i nie ozdobiłam ich po całości. Chciałam się nieco przy nich napracować:)

Pierwsza  – z czerwonymi bukietami:

Pomalowałam deseczkę na biało, nakleiłam wydarte bukiety i inne elementy z serwetki, potem „pobrudziłam” tło na popielato, dodałam stempelki z pismem i trochę pokropkowałam. Polakierowałam na mat.

Druga – z dziką różą:

Motyw dość prosty, więc pobawiłam się z tłem. Pomalowane na kremowo, miejscami odbiłam kawałek gazy umoczony w beżowej farbie i zrobiłam „bąbelki” w tym samym kolorze.

Następna – z ziołami:

Obrazki wycięte z serwetki, napis też. Tło malowane różnymi odcieniami beżu, mokra farba od razu zbierana papierem. Lakierowane na mat.

I moje ulubione różyczki:

Tradycyjnie tło shabby: kremowe na brązowym z licznymi, ale drobnymi przecieraniami, patynowane farbą w kolorze ceglanym. Oczywiście matowa.

I ostatnia – cytrynowa. Z niej jestem najbardziej zadowolona:)

Tło wykonane pastą strukturalną, bardzo nieregularne, choć później szlifowane. Pomalowane na żółtawy beż, a potem przecierane na oliwkowo.

Cytrynki z serwetki, trochę pocieniowane brązową farbą.

Na dole dodałam meander zrobiony szablonem, trochę pościerany, żeby dodać mu lat:)

Całość również matowa.

Szafki dwie

Prace zeszłoroczne, ale dopiero w ten weekend obrobiłam zdjęcia.

Starsza właściwie bez dekupażu, tylko same transfery. Taki akurat miałam pomysł;)

szafka na klucze

Szafka miała wyglądać na starą, więc jest bejcowana na ciemny orzech i przecierana białą patyną, a tło do zdobień „mazane” od ecru przez różne odcienie beżu.

szafka na klucze

Całość w temacie parysko-krawieckim:) Wewnątrz również.

szafka na klucze

Motywy transferowane, lakierowane na mat, reszta szafki na półpołysk.

Drugą szafkę wykonałam na zamówienie mojej starszej córeczki, która od kilku miesięcy ma już własne mieszkanko:) Miała być z bzem.

szafka na klucze decoupage

Wzór dobrze znany, ale już chyba, niestety, niedostępny:( Bardzo żałuję, że i u mnie się skończył, bo naprawdę jest uroczy.

szafka na klucze decoupage

Tło trochę imituje tynk, ale nie jest strukturalne, a malowane cienkim pędzelkiem, co powoduje nierównomierne rozłożenie koloru. Długo czekałam aż taki pomysł wpadł mi do głowy i jestem z niego bardzo zadowolona:) Na krawędziach i wokół motywu pocieniowałam patyną olejną. Wyglądało fajnie, bardzo naturalnie, ale za nic nie chciało wyschnąć:( Prawie dwa tygodnie schło i ciągle mokre. Musiałam kilka razy poprawiać, bo zdarzyło mi się niechcący zetrzeć fragmenty:( A miał to być prezent pod choinkę, więc się nieco denerwowałam. W końcu potraktowałam motyw supermatowym lakierem w spray’u i po kłopocie;)

Wewnątrz również bez, ale inny.

szafka na klucze decoupage

Motywy pocieniowane i spękania dwuskładnikowe Dali – large. I znowu zastanawiałam się, jak wyglądają „small”:) Muszę kiedyś spróbować. Wypełnione pastą Antique Rub – bronze, lakierowane poliuretanem matowym.

szafka na klucze decoupage

Szafka bejcowana na teak, lakierowana na półpołysk.

Aniołkowo

Trochę zaległych prac mi się nazbierało, ale nie mam jeszcze obrobionych zdjęć, więc muszą poczekać z pokazaniem. 

Dziś już też archiwalne podkładki z aniołkami.

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Jak to często bywa, wyszły całkiem inaczej niż planowałam, ale wcale mnie to nie martwi;) Choć muszę przyznać, że na początku tak spokojnie do sprawy nie podeszłam;)

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Chciałam zrobić spękania farbą pękającą – kremowe na brązowym. Farbę kupiłam kiedyś we Francji, miała dawać efekt marmuru. Poza paroma próbkami do niczego jeszcze jej nie wykorzystałam. Niestety, prawie natychmiast okazało się, że farby jest już niewiele i na początku wychodziła tylko słabiutka mgiełka, a pod koniec puszka zaczęła dosłownie pluć dużymi kroplami farby. Załamałam się;) Wyglądało fatalnie. W dodatku nic nie popękało:( Jedyny ratunek – zeszlifować. Farba była bardzo twarda i nie dała się całkiem usunąć. I całe szczęście, bo po wyrównaniu powierzchni wyszło fantastyczne tło:)

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Nakleiłam aniołki z wydruków – na każdej podkładce inny.

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Na brzegach podkładek i wokół aniołków dodałam cienie – brązową farbą.

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Podkładki lakierowane poliuretanem matowym.

ręcznie zdobione podkładki decoupage

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Jedynie na tej coś pękło.

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Pudełko i spody podkładek bejcowane na ciemny orzech, żeby wszystko pasowało:)

ręcznie zdobione podkładki decoupage