Co prawda już po Świętach, ale pokażę jeszcze kilka moich ozdób, bo musiałyby czekać rok. Właściwie nic specjalnego, ale niech tam :). Też mam szydełkowe aniołki – zrobiłam je 16 lat temu, kiedy miała urodzić się moja młodsza córka. Pamiętam, jakie miałam wtedy spuchnięte dłonie i jak wielki był to wysiłek. Właśnie ze względu na tę historię ciągle ich używam.

Zrobiłam też kiedyś jeszcze jedną zawieszkę na okno. Bardzo prosta – to dwie gwiazdy szydełkowe ułożone na sobie.

Dawno temu powycinałam z papieru ozdobne gwiazdy, które przyklejam na szybie okna albo przyczepiam do firanki. Są bardzo duże – ok. 20 cm średnicy, wycięte z poskładanego białego papieru (takiego do drukarki), a potem zamoczone w roztopionym wosku. Dzięki temu są sztywne, lekko błyszczące i bardzo trwałe. Pobawiłam się z programem graficznym i oto wszystkie naraz:

I jeszcze frywolitkowa gwiazdka, którą zrobiłam w te Święta – jedyna nowa rzecz.

Na Święta śniegu nie było, ale wczoraj tak pięknie padał, że zrobiłam świąteczne zdjęcie mojego ogródka. W rzeczywistości było ładniej, ale zdjęcie robione po południu, więc już się ściemniało. Widok przez szybę z moimi frywolitkowymi śnieżynkami :).











