Od dwóch miesięcy moim największym przedsięwzięciem był kuferek na biżuterię dla mojej młodszej córki. Miał to być prezent urodzinowy. Zaczęłam jeszcze w zeszłym roku, ale koncepcja rodziła się dość długo, roboty przy nim mnóstwo, no i nie zdążyłam do końca wylakierować i spękać. Poza tym po drodze były jeszcze ferie, córka w domu, więc pracować mogłam tylko w nocy, bo to przecież miała być niespodzianka :). Ale mimo że prezent spóźniony, to chyba się podobał.
Kuferek był pretekstem do wypróbowania spękań gumą arabską. Oglądałam takie w książkach i bardzo mi się podobały. Zrobiłam i… są cudne! Delikatne i nieregularne. Chciałam, żeby były duże, więc gumę nakładałam po dwóch godzinach. Jednakże nie uwzględniłam, że ogrzewanie w mieszkaniu robi swoje i lakier olejny wysechł szybciej niż powinien, więc spękania są średnie, ale nic nie szkodzi. Spękania są ładne, paskudny jest tylko zapach lakieru i potem rozpuszczalnika do umycia pędzla.



Mimo ładnego dnia i obróbki w Photoshopie zdjęcia są ciemne :(.
Z wypełnianiem spękań była gorsza sprawa. Chciałam, żeby były matowe i na początek spróbowałam Lacca Scurente. Niestety, okazały się dość płytkie i po przetarciu czystą szmatką wszystko zniknęło. Brązowy cień do powiek – pomazał wszystko – usunęłam. Porporina zmieszana z woskiem – to samo. Nie udało mi się akurat zdobyć wosku przyciemniającego, może byłoby lepiej. W końcu wypełniłam samą porporiną w kolorze brązu, też się mazało i usuwałam to wacikiem z woskiem. Nie jestem do końca zadowolona, bo się to błyszczy, ale tylko pod światło :). Między nałożeniem gumy arabskiej a wypełnianiem spękań odczekałam dwie doby i wszystko na dotyk było zupełnie suche, ale może jednak to za mało.

Wewnątrz kuferek jest bejcowany na sosnę-oregon i wyklejony brązowym papierem welurowym. Chyba wygląda efektownie.

Wewnątrz nie robiłam już spękań, tylko przyciemniłam Lacca Scurente (chyba trochę za bardzo).

Właściwie planowałam zrobić kuferek cieniowany, malarski, ale kiedy zaczęłam tak się bawić, wcale mi się nie podobało i wszystko zmyłam. Na zewnątrz zrobiłam cieniowania „odwrotne” w różnych odcieniach beżu i brązu i wydaje mi się, że tak jest lepiej :).












