Już dość dawno zostałam zaproszona przez Galaxię do tej zabawy. Chyba wszyscy brali w niej udział:). Chociaż upłynęło sporo czasu, nie zapomniałam o niej, a wprost przeciwnie – dużo na ten temat rozmyślałam. I to chyba jest największy plus tej zabawy, pewnie zupełnie nie zamierzony przez twórcę. Jakże często w codziennej gonitwie zapominamy o całkiem małych wielkich przyjemnościach:). I tak:
1. Lubię właśnie myśleć, przemyśliwać, analizować, zastanawiać się, szukać sensu. I mam wielkie szczęście, że mogę i chcę to robić, że nie pędzę, że zyskuję i tracę czas, bo zawsze jest to kosztem czegoś. Ale daje wewnętrzne bogactwo, które tracimy w ciągłym biegu.
2. Lubię wszystko robić własnoręcznie, uczyć się, próbować. Uwielbiam tworzyć. Największą przyjemność sprawia mi, kiedy zrobię coś sama, nawet jeśli to nie będzie mistrzostwo świata, choć zawsze się staram:). Kocham decoupage, szycie, haftowanie, plecenie, dzierganie, gotowanie i pieczenie, projektowanie wnętrz, a nawet malowanie ścian. Wszystkiego chcę spróbować. Chciałabym, żeby zostało po mnie coś materialnego, dowód, że tu byłam…
3. Lubię łamigłówki, zagadki, puzzle, sudoku (krzyżówki w młodości) i…teleturnieje wiedzowe. Namiętnie od początku oglądam „Jaka to melodia”. Lubię matematykę i rozwiązywanie zadań.
4. Lubię patrzeć na piękne rzeczy. Nie muszę ich wcale posiadać, nie choruję na „mieć”. Mogą to być przedmioty, ubrania, obrazy, widoki. Po prostu lubię to, co piękne.
5. Lubię rośliny. Choć mam malutki ogródek, nie sprawia mi przyjemności praca w nim. To nie „grzebanie w ziemi” daje mi radość, a patrzenie na rośliny, dotykanie ich. Uwielbiam zwiedzać ogrody botaniczne, a szczególnie oranżerie. Zwykle zbyt szybko musimy stamtąd wyjść, zanim się dobrze napatrzę, ale Pan Mąż dobrze zna tę moją słabość i zawsze znajdzie jakiś ogród do obejrzenia (w niedzielę piękny w Barcelonie:)). Od jakiegoś czasu fascynują mnie drzewa, ale takie zimowe, bez liści. Uwielbiam podziwiać ich różne kształty zza szyby autobusu czy pociągu. Myślę o uwiecznianiu ich na fotografiach…
6. Uwielbiam herbatę. Czarną, zieloną, a zwłaszcza czerwoną (tylko białej nie). Herbata dodaje mi energii albo uspokaja. Tylko gorąca herbata gasi pragnienie latem. Dla mnie herbata to napój bogów:D
7. Lubię muzykę, zwłaszcza poważną. Bardzo lubię też poezję śpiewaną, smooth jazz, ale i stary dobry rock:)
8. Lubię moje mieszkanie. Dobrze się tu czuję i wcale nie chce mi się stąd ruszać. Wszystko tu wymyśliłam – od ścian, przez meble, do najdrobniejszych dekoracji. Wymyśliłam kolory – w sypialni na życzenie Pana Męża musiałam po jakimś czasie zmienić, ale obecne żółto-pomarańczowe przecierki też zrobiłam sama:) – sama pomalowałam całe mieszkanie. To jest moje miejsce i w każdym kąciku mnie widać – no może poza pokojami moich córek, a zwłaszcza młodszej, tzn. widać mnie tam, jak jest porządek:P. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś aranżował moje wnętrza – z pewnością byłyby modne i eleganckie, ale nie byłyby moje.
9. Lubię porządek. Lubię, kiedy wszystko jest poukładane, zaplanowane i ma swój rytm.
10. Lubię jeszcze mnóstwo rzeczy, nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak dużo ich jest:). I właśnie takie przemyślenia pozwalają spojrzeć na siebie trochę z boku, uświadomić sobie pewne rzeczy. Nie służą tylko bliższemu poznaniu nas przez innych. Są ważne dla nas samych.
Nie wyznaczam już kolejnych osób, zapraszam po prostu wszystkich, którzy mają ochotę nieco się zastanowić:).
I jeszcze to, co lubię w pigułce, tzn. w zakładce:). Czytanie, decoupage, kwiaty, ładne rzeczy i sympatyczne osoby. Tę zakładkę zrobiłam specjalnie dla bardzo miłej Pani Ani. Pozdrawiam.


