Zmagania z czasem, życiem i lawendą

Znowu weekend. Czemu tak szybko? Przecież dopiero był… W ogóle czemu tak szybko? Życie zaczyna być szalone, a my się temu poddajemy. I to szaleństwo rujnuje nam życie… Tyle na ten temat – wracam do całkiem spokojnego dłubania, bo to coś, czego nie muszę, nic od tego nie zależy, robię, bo lubię – i to jest piękne:). Ale niestety mam poczucie, że ktoś inny szaleje, żebym mogła sobie dłubać, co jednak nie do końca jest prawdą. Koniec.

Dopadła mnie lawenda i bardzo chciała, żebym ją polubiła. Nawet przez chwilę jej się udawało, ale jestem twarda i uparta. Nie i już!

Ze średnio udanych zmagań wyszła deseczka na zapiski. Myślałam, że będzie ładniejsza, choć po przyklejeniu karteczek ujdzie.

Drugie lawendowe dzieło powstało przez przypadek i teraz uważam, że przez całkiem korzystny przypadek, choć na początku nie byłam taka zadowolona z obrotu sprawy. Otóż pewna pani chciała, żebym zrobiła dla niej chustecznik z lawendą taki sam, jak na dołączonym przez nią zdjęciu. Zgodziłam się zrobić podobny, bo przecież tamten był cudzy i żeby nie tracić czasu, pomalowałam od razu całe pudełko na lawendowo (bo tak miało być). No i w tym momencie pani zmieniła zdanie i już nie chciała chustecznika z lawendą. I zostałam z fioletowym pudełkiem… Musiało trochę odstać, żebym ochłonęła i zrobiła to po swojemu. Ponieważ fioletowy kolor już był, postanowiłam zrobić shabby chic. Świecą „pojechałam” po całości, aczkolwiek delikatnie, pomalowałam na kremowo i przetarłam, na dole nakleiłam fragment serwetki z paseczkami z lawendą, a na górze z innej serwetki wycięłam gałązki lawendy i napis. Nawet udało się to w miarę gładko przykleić. Na koniec delikatna bawełniana koronka, na którą namówiła mnie moja pani z pasmanterii. Jest tak śliczna, że potem pobiegłam dokupić więcej na zapas:).

chustecznik decoupage

chustecznik decoupage

Bluszczem opleciony

Wracam chwilowo do chusteczników. Do tego akurat wracam dosłownie, ponieważ zaczęłam go ok. półtora roku temu. Był pomysł i w trakcie się rozsypał. I można powiedzieć: bardzo dobrze. Jeśli się nie jest do końca przekonanym – lepiej odłożyć. Pomalowałam go na seledynowo, na przodzie przykleiłam gałązki bluszczu i okazał się tak okropnie smutny, że nie mogłam na niego patrzeć. Ale ja niczego nie wyrzucam, nie zmywam ani raczej nie przemalowuję – zawsze myślę, jak to teraz uratować. Trochę czasu mi na myśleniu zeszło, ale doszłam do wniosku, że trzeba wreszcie coś z tym zrobić. No i zrobiłam tak: to, co już było, zostało; dokleiłam jeszcze gałązki bluszczu na pozostałych ściankach; popryskałam czarną farbą; zrobiłam czarne stemple z pismem (słabo widoczne); spatynowałam krawędzie; polakierowałam supermatowym lakierem Touch Me. Voilà!

chustecznik decoupage

chustecznik decoupage

chustecznik decoupage

Mojej córce się spodobał, a jej pochwała dużo dla mnie znaczy:)

Na przekór deszczowej, wietrznej i ponurej pogodzie życzę wszystkim pięknego dnia


Nowe wizytowniki

Wymyślanie nowych wzorów jest fajne:). Jak zabieram się do wizytowników, to zwykle robię je w ilościach hurtowych. Oczywiście każdy inny. Te powstały miesiąc temu, ale nie było okazji ich pokazać. Zacznę od damskich, męskie będą innym razem. Ciągle odkrywam nowe możliwości zastosowania różnych papierów i to jest fantastyczne.

Z tym na przykład dwa lata nie wiedziałam, co zrobić, a tu proszę – tak mnie zaskoczył:

drewniany damski wizytownik decoupage

drewniany damski wizytownik decoupage

drewniany damski wizytownik decoupage

I taki:

drewniany damski wizytownik decoupage

drewniany damski wizytownik decoupage

drewniany damski wizytownik decoupage

A ten z cienkiego papieru z kwiaciarni:)

drewniany damski wizytownik decoupage

drewniany damski wizytownik decoupage

drewniany damski wizytownik decoupage

Podobny do tego był dawno temu:

drewniany damski wizytownik decoupage

drewniany damski wizytownik decoupage

drewniany damski wizytownik decoupage

Ciąg dalszy nastąpi:)

Piękna dama

Nie mogę się zmobilizować do pisania, ale ciągle coś nowego powstaje. Chociaż przyznaję, że dość powoli.

Ta toaletka urzekła mnie kształtem. Zachwycił mnie pomysł Galaxii. Postanowiłam też stworzyć coś stylowego. Nie wiem, czy mi się udało, ale jestem bardzo zadowolona;)

szkatułka na biżuterię

Ten obrazek jest uroczy. Zastanawiałam się nad spękaniami, ale zrezygnowałam, gdyż obawiałam się, że mogą zdominować ten motyw.  Ramkę wokół obrazka i lusterka w środku lekko pozłociłam metaliczną farbą i przetarłam. Dół bejcowany na palisander, lakierowany na półpołysk, obrazek matowy.

szkatułka na biżuterię

Wnętrze wyklejone brązowym papierem welurowym. Bejcowanie, a zwłaszcza lakierowanie wszystkich zakamarków w środku jest pewnym utrudnieniem, ale do zrobienia:). Chyba warto się nieco pomęczyć.

szkatułka na biżuterię

I muzyka na czasie i w temacie. Ostatnio zachwyciła mnie nowa biografia Chopina autorstwa Mariusza Wrony pt. „Fryderyk Chopin – poeta fortepianu”. W większości składa się z listów, które wiele mówią o człowieku. A że matka Chopina i moja babcia nosiły to samo nazwisko i pochodziły z tych samych stron, jest mi to tym bliższe. Jak nie kochać tej muzyki?