Ciepło i wiosennie

I nie dotyczy to dzisiejszej pogody, bo chłodno, ponuro i w dodatku deszcz:(

Niedawno robiłam na zamówienie otwartą herbaciarkę. Miała być w ciepłej tonacji i podobna do tej. Herbaciarka w tym kształcie (ostatnio rzadko dostępna) jest dość trudna do ozdobienia, a jeszcze gorsza do malowania i lakierowania. Pełno tu zakamarków, a jak do przegródek dostaną się jakieś kłaczki to już masakra (czyli za każdym razem;)). Sam kształt drewienka jest już bardzo ozdobny, więc trzeba bardzo uważać, aby nie przedobrzyć. Motyw powinien być raczej delikatny i nie zajmować zbyt wiele przestrzeni.

ręcznie zdobiona herbaciarka decoupage

Herbaciarka malowana na kremowo (mieszałam farby). Motywy z serwetki pocięłam na mniejsze fragmenty, gdyż całe gałązki były zbyt przytłaczające. 

ręcznie zdobiona herbaciarka decoupage

Ponieważ białe kwiatki nieco wtopiły się w tło, brzegi niektórych płatków musnęłam delikatnie cieniutkim pędzelkiem złotą farbą (nie konturówką!). Na złoto musnęłam też zaokrągloną krawędź pleców.

Tło ozdobiłam beżowymi gałązkami z szablonu. Na takich małych zdjęciach wygląda to trochę jakby herbaciarka miała ospę :D, ale na dużych jest znacznie lepiej. Potem jeszcze postarzyłam trochę beżową  farbą krawędzie. Całość polakierowałam na mat, połysk nie wpisywał mi się w klimat:)

ręcznie zdobiona herbaciarka decoupage

Żeby wszystko było dopracowane, plecki też są malowane.

I jeszcze piosenka ostatnio w moim nastroju. Miesiąc temu byliśmy na wspaniałym koncercie, niestety – stojącym, co już zupełnie w naszym wieku nie jest wskazane:( 

Całą tę płytę uwielbiam (i dla muzyki, i  dla tekstów). Moją ulubioną, choć nie od pierwszego usłyszenia, jest piosenka „Upał roztapia granice miasta”, jest taka… impresjonistyczna (?).  Niestety, na YouTube nie ma:( Słucha ktoś tego?

http://www.songer.pl/piosenka_raz-dwa-trzy-upal-roztapia-granice-miasta-7464460

 

 

Świątecznie 1

Zdrowych i radosnych Świąt Wielkanocnych

pełnych ciepła i nadziei

życzy

hanutka

Przygotowania idą pełną parą. Upiekłam migdałowe ciasteczka wg przepisu Nigelli. Moje są świąteczne, więc jako foremki użyłam połówki plastikowej pisanki.

Moje córki pobawiły się w ozdabianie.

Widać, że u nas matura coraz bliżej;))


Delft Blue ciąg dalszy

Znowu komplet na zamówienie, ale dla innej osoby, której właśnie tamten bardzo się spodobał:) Nawet nie przypuszczałam, że tak fajnie wyjdzie. Zwłaszcza chlebak jest „słodki”, jak stwierdziła nowa właścicielka.

Oczywiście niebieskie na białym, lakierowane na mat. Bardzo przyjemnie się pracowało. Motywy nie są przyklejone po całości.

ręcznie zdobiony drewniany chlebak decoupage

ręcznie zdobiony drewniany chlebak decoupage

ręcznie zdobiony drewniany chlebak decoupage

Zegar ma również nieco oklejone boki, a cyferki reliefowe – granatowe.

ręcznie zdobiony zegar decoupage

ręcznie zdobiony zegar decoupage

Właścicielka jest zadowolona, więc ja również:)

Róże małe i duże

Ze zdziwieniem stwierdzam, że coraz mniej rzeczy mam do pokazania. Aż tak mało robię? Nie – chyba tak wolno. Nie spieszę się. Nie lubię, gdy muszę.

Na początek obrazek różyczkowy, na który nie było pomysłu. Kiedy zbyt długo się zastanawiam i nie mogę podjąć decyzji, przychodzi chwila, gdy mam tego przedmiotu serdecznie dość i postanawiam przykleić „coś”, a potem się zobaczy. Tak właśnie było z tym obrazkiem.

Papier ryżowy śliczny, róże bardzo delikatne, ale brak pomysłu, jak to wykończyć. Próbowałam cieniować malarsko – beznadziejnie, potem zrobić cieniowania monochromatyczne odwrotne (od strony ramki, a nie motywu), ale też marnie. Po dość długim czasie przyszła mi na myśl pasta strukturalna i ten pomysł zrealizowałam. Pastę pomalowałam różnymi odcieniami beżu, przetarłam i na koniec musnęłam złotą metaliczną farbą (czego na zdjęciu nie widać). Wygląda trochę, jak wydrapany spod tynku fresk. Może nie jestem bardzo zadowolona, ale trochę tak;))

Historia tego pojemnika zaczęła się prawie 3 lata temu, ale rozwijała się bardzo powoli. Właściwie przez większość tego okresu wcale się nie rozwijała;) Pomalowałam na kremowo i tyle. Każdy wzór wydawał mi się bezsensowny. W pewnej chwili miałam ochotę zrobić na nim napis „klamerki” i wstawić do ogrodu. Z tego pomysłu jednak zrezygnowałam, ale i tak zrobiłam je minimalistyczne.

Ten wzór różyczek tak mnie urzekł, że niczego już tu nie dodałam:)

Wnętrze przecierane na kremowo, całość lakierowana na półpołysk.

Wiosenny kardigan

Troszkę z opóźnieniem, ale melduję, że wiosna u mnie już jest. Mam na to dowody:)

No i tak jak się obawiałam, nie zdążyłam ze swetrem córki na zimę, jest na wiosnę:D Pewnie też się przyda. 

Sweter pokaźnych rozmiarów, stąd i robota długo trwała. Inspiracją był ten model, ale sweter robiony jest „z głowy”. Włóczka to turecka „Angora Batik”, zużyłam ok.450 g, druty nr 4. Włóczka jest mięciutka, lekka, świetnie się dzierga, ale obawiam się, że szybko się zmechaci:( Córka sama ją sobie wybrała, więc jej się podoba, ale ja osobiście nie przepadam za cieniowanymi włóczkami. Ten model z pewnością lepiej wyglądałby zrobiony z włóczki grubszej i gładkiej (jak w oryginale).

Sweter ma wrabiane kieszonki (nie, to nie mój pierwszy raz;))

No i jest fajny:DD


 

Poszalałam dziś ze zdjęciami;)