Dość dawno, przy okazji przedstawiania poprzednich szafek na klucze, zapowiedziałam egzemplarz, z którym miała wiązać się pewna historia. To było tak dawno, że najstarsi górale już nie pamiętają;))) Ale historia istnieje…
Jak wtedy pisałam, byłam bardzo zadowolona z szafki z kolorowymi żaglami i postanowiłam zrobić taką w szarościach. Wzór świetny, szafka w kształcie obrazka również. Ta kolorowa była wybarwiona na wenge, a przy szarej zdecydowałam się na ciemny dąb, który w sumie jest niezbyt ciemnym drewnem. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. W tym samym czasie bejcowałam też inną szafkę na kasztan (który jest ciemniejszy). Wszystko miałam porozstawiane na biurku i w pewnym momencie przewróciłam słoiczek z kasztanową bejcą:( Zalałam całe biurko, pochlapałam ścianę i ogólnie masakra! Niestety, zalałam też to, co stało na biurku. No i szafka przestała być dębowa, miała ciemne zacieki. Nie pozostało mi nic innego, tylko przemalować ją na kasztan. Ponieważ ten kolor wydał mi się za ciemny, po wyschnięciu przetarłam go białą patyną Rayhera. Efekt super! Lepiej bym tego nie wymyśliła:D Jak dobrze, że nie jest dębowa!

To drewno naprawdę wygląda na stare, trochę spróchniałe.

Sam obrazek na brzegach trochę popatynowałam brązową farbą i lakierowałam na mat, natomiast drewno jest wykończone na półpołysk.

Wewnątrz umieściłam inny, mniejszy obrazek. Tło dodałam beżowe i obwiodłam go brązową ramką.


Ta historia ma jeszcze jedną bohaterkę i tutaj to już sytuacja była zdecydowanie tragiczna:(
Na biurku stała też szafka bielona. Miała być taka skandynawska… a tu kasztanowa bejca! Nie chciałam jej przemalować na brązowo, więc musiałam uratować w inny sposób.

Po prostu pomazałam ją bejcą w różnych miejscach w taki sposób, żeby wyglądała na przetartą. Nie jest źle;)

Nakleiłam śliczny bukiecik róż z papieru ryżowego Decomanii i koncept mi się skończył na kilka miesięcy. Chciałam dodać cieniowania malarskie, ale wyglądało to koszmarnie (no, nie umiem:() Próbowałam z różnym tłem, ale słabo było. W końcu wpadłam na pomysł, żeby dookoła bukietu zastosować pastę strukturalną. Przetarta różnymi odcieniami szarości, beżu i różu, popryskana białą farbą, wygląda nieźle. Chciałam, aby była podobna do tego pudełka, choć tam nie ma pasty.

Wewnątrz jest już trochę spokojniej: tło przecierane w technice shabby chic i szablon z francuskim tekstem.

Chyba całkiem nieźle udało mi się wybrnąć z tej sytuacji:)

Praca nad kolejnymi szafkami była już spokojna, bez przygód.
Ta serwetka od dawna za mną chodziła i wreszcie się doczekała:)

Tę bejcowałam na rustykalny dąb, mocno przetarłam krawędzie – aż do surowego drewna.

Obrazek na krawędziach popatynowałam brązową farbą, całość lakierowałam na półpołysk.

Wewnątrz umieściłam obrazek z Prowansji, pasował mi tutaj.

Bardzo lubię te szafki w formie obrazka. Są niezwykle dekoracyjne.
Następna może też mieć jakiś związek z Prowansją:)

Kolejna serwetka za mną chodząca;D Tę szafkę udało się zabejcować na ciemny dąb bez przygód;) Wzór trochę postarzyłam brązową farbą, drewno mocno przetarłam.


Wewnątrz umieściłam inną serwetkę z ziołami.

Wzory lakierowane na mat, drewno na półpołysk.
Przypomniałam sobie o jeszcze jednej szafce i tu też było pod górkę;)

Wzór pochodzi z papieru ryżowego Mondodecoupage. Robiłam już szafki i herbaciarki z tym papierem. Wszystko miało być podobnie, nakleiłam papier jak zwykle i dopiero po wyschnięciu zorientowałam się, że szafka otwiera się odwrotnie niż wszystkie inne i wzór jest przyklejony do góry nogami. Tego już nie udało się uratować:( Na szczęście został mi jeszcze jeden taki sam, ale zdrapywanie papieru ryżowego to masakra – musiałam użyć szlifierki. Ale udało się to poprawić, choć to jeszcze nie koniec przygód…

Szafka bejcowana jest na kasztan (to wtedy była jej wina!), lakierowana na półpołysk, obrazki na mat.

Wewnątrz też czekały mnie problemy:( Zwykle przy takim wzorze w środku umieszczam motyw kafelków azulejos. Miałam jeszcze wydrukowany taki wzór, nakleiłam i… okazał się za mały:( Pomyślałam, że po prostu brzegi popatynuję na granatowo i wyrównam wszystko. Tak zrobiłam, ale wyglądało okropnie. Po bardzo długim namyśle wpadłam na pomysł z pastą strukturalną, którą umieściłam na brzegach obrazka. I dopiero tę fakturę pomalowałam granatową farbą zmieszaną z medium Staining Antiquing DecoArt. Przetarłam to szmatką, popryskałam tą samą farbą i efekt jest rewelacyjny. Wygląda trochę jak odkryty fresk.

Myślałam, że to wszystko, ale przypomniała mi się jeszcze jedna szafka. Nie jestem z niej szczególnie dumna i raczej więcej takiej nie kupię.

Niestety, sama w sobie jest dość topornie wykonana. Wygląda ciężko, ma grube drzwiczki i dużą drewnianą powierzchnię. Bejcowałam na ciemny orzech, drewno jak zwykle przecierałam i lakierowałam na półpołysk. Wydawało mi się, że taka delikatna różyczka dobrze wpisze się w ten owal, ale tak się nie stało.

Planowałam w tle dodać cieniowania malarskie, ale wyszło koszmarnie (pisałam już, że nie umiem), więc należało wymyślić coś innego. Ostateczny pomysł okazał się niewiele lepszy – wypróbowałam po raz pierwszy i na razie ostatni spękań jednoskładnikowych One Step Cracle DecoArt. Popękało jak chciało:( Wypełniłam pęknięcia pastą Antique Rub Dali w kolorze brązu. Polakierowałam na wysoki połysk. Zadowolona nie jestem:(

Jednakże uważam, że wnętrze mi się całkiem udało:)

Różyczka jest z tego samego papieru Decomanii, tło beżowe, lekko przybrudzone i na to napis z szablonu. Motyw lakierowany na mat. To mi się podoba;)