Prowansja

Po raz pierwszy odważyłam się kupić coś w klamociarni. Zdecydowanie wolę rzeczy nowe. Jakoś w tych starych rzadko widzę potencjał, a perspektywa ręcznego (sprzętu nie posiadam) szlifowania starej farby czy lakieru skutecznie mnie odstrasza. Tym razem było inaczej – wypatrzyłam 3 rzeczy w miarę surowe. Byłam bardzo zadowolona z zakupu. Na razie przeobraziłam tylko jedną rzecz i to najmniejszą, ale sądzę, że całkiem udanie:)

Przedstawiam mały cebrzyk – spodobał mi się od pierwszego wejrzenia:)

Tak się prezentował już po wyszorowaniu – na szczęście był tylko bardzo brudny, ale drewno było w bardzo dobrym stanie.

Jakoś tak mi się skojarzył z domem w stylu prowansalskim, więc znów pojawiła się lawenda.

Najpierw zrobiłam shabby – kość słoniowa na liliowym. A potem serwetka – trochę lawendy, nieco pisma, pieczątek, motylki. Wszystko bardzo delikatne:)

Obwódkę z łyka pomalowałam na fioletowo, a potem miejscami na jasno i uważam końcowy efekt za satysfakcjonujący. W środku jeszcze wkleiłam lawendę z drugiej warstwy serwetki. Całość lakierowana na mat.


6 myśli w temacie “Prowansja

  1. Odwiedzanie sklepów ze starociami lub ciuchami używanymi jest dla mnie sporym źródłem zdobyczy, do decoupage dlatego żadnemu nie przepuszczę. A Twoje zdobyczne urządzenie Haniu jest super a po zdekupażowaniu wyszło cudeńko z duża ilością wdzięku. Śliczne.
    Pozdrawiam
    Grażyna

    Polubienie

  2. cebrzyk jest boski ! uwielbiam takie prowansalskie motywy, a co do staroci to ja rzadko kiedy kupuje nowe 🙂 używane przedmioty mają w sobie to „coś” – pozdrawiam

    Polubienie

Dodaj komentarz