Jeszcze jedno wiadro do sesji fotograficznej:) Przemiła pani Małgosia poprosiła mnie o wiadro w stylu prowansalskim, z różnymi motywami po obu stronach. Z jednej strony oczywiście lawenda, a z drugiej miał być bez z mojego małego wiaderka. Ponieważ i lawenda, i bez są fioletowe, więc od razu był element łączący.
Wiadro pomalowałam na kolor ecru i suchym pędzlem zrobiłam liliowe poprzeczne smugi. Przy krawędziach i w załamaniach pocieniowałam na fioletowo BlendinGelem. Oba motywy były trochę za małe na tak dużą powierzchnię, więc je nieco rozbudowałam.
Dodałam fioletowe transferowe napisy i fioletowe motyle. I nieco pokropkowałam.
Lakierowałam na mat. Zdjęcia robione z lampą, więc trochę przekłamują kolory.
Całość według mnie wyszła dość lekko i przyjemnie:)
Ostatnio miałam przyjemność pobawienia się dekupażem na metalu. Bardzo lubię i powstają już kolejne rzeczy – również sporych rozmiarów.
Często fotografowie pytają mnie o wiaderka do sesji zdjęciowych. Tym razem przesympatyczna Pani Ania zamówiła u mnie właśnie takie rekwizyty. Było to wielkie wyzwanie – i artystyczne, i gabarytowe;)
Najpierw wiadro o pojemności 15 litrów, czyli spore. Ponieważ staram się, żeby rzeczy były dopracowane we wszystkich szczegółach, wiadro chciałam ozdobić dookoła, mimo że na zdjęciu będzie widoczna tylko jedna strona. Z drugiej zamierzałam zrobić ten sam wzór inaczej skomponowany. Pani Ania podchwyciła pomysł i zaproponowała, aby wzór z drugiej strony był w innym kolorze: z jednej niebieski, z drugiej fioletowy. Takie 2 w 1. To już spore wyzwanie, bo przecież to jeden przedmiot i charakter zdobienia musiał mieć jakiś sens. Obie strony wiadra powinien łączyć wspólny mianownik. Ponieważ wzór miał być niezbyt rozbudowany i postarzany, szukałam motywu, który występuje właśnie w tych dwóch kolorach (róże odpadają:). Padło na hortensje.
Sporo pieczątek, napisy transferowe, cieniowanie i kropkowanie.
Pani Ania od razu zrobiła takie słodziutkie zdjęcie:
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zaglądali tu podczas mojej nieobecności, czekali, pytali, martwili się i motywowali. Dziękuję, że jesteście!:*
Komplet łazienkowy powstał jeszcze przed Bożym Narodzeniem na zamówienie Pani Karoliny:*** Nie obrobiłam zdjęć i dlatego tak długo go nie pokazywałam. Nie ma zdjęcia całości, bo powstawał w dwóch etapach. Na początku były dwa drewniane cebrzyki. Robiłam takie po raz pierwszy i jestem zachwycona:) Naprawdę śliczne, klimatyczne drobiazgi.
Cały komplet ma ten sam kolor, czego oczywiście na zdjęciach nie widać i tak naprawdę żadne zdjęcie dobrze go nie oddaje. Taki seledyn w ciepłym odcieniu.
Kwiatki forsycji zostały naklejone na lekko cieniowane, marmurkowe tło. Pozostała część tła jest już gładka. Właściwie było odwrotnie: kwiatki zostały najpierw naklejone, a tło później domalowane. Takie „nierówne” wydawało mi się ciekawsze.
Krawędzie poprzecznych listewek i uchwytu pomalowałam farbą „ciasteczkową” z BlendinGelem. Lakierowane na półpołysk. Są słodkie:)
Potem komplecik się poszerzył o chustecznik, pudełko na waciki i pojemniczek na patyczki kosmetyczne.
Rzeczy te miały być nieco inne niż wiaderka, ale jednak stanowić komplet. Kolor więc jest ten sam (choć na zdjęciach tak nie wygląda), ale już na całej powierzchni gładki, mimo że również domalowywany. Forsycja tym razem występuje w całych gałązkach.
Krawędzie również postarzone na „ciasteczkowo”;)))
Chustecznik jak zwykle ozdobiony ze wszystkich stron, więc można ustawiać dowolnie.
Ciężko zrobić zimą ładne zdjęcia, więc są jakie są:(
Ten kolor to już totalna ściema:D
Pudełko jest z MDF, chyba też lakierowane na półpołysk (nie pamiętam, czy przypadkiem nie mat, ale chyba nie).
Pojemniczek na patyczki kosmetyczne wykonany z łuby. Oczywiście jest seledynowy, a nie szary.
Dorobiłam do niego uchwyt z drewnianego koralika.
W środku też malowany.
I jeszcze absolutna magia, czyli wspomnienie niedzielnego pięknego koncertu. Pamiętacie „Robina z Sherwood”?