Wspomnienie lata

Właściwie nie lubię lawendy, ale czasami bierze mnie na nią ochota. Ten zegar miał być zupełnie inny. Wzór już był wycięty, a zegar pomalowany na beżowo. I wtedy mnie natchnęło:). Nagle wszystko się zmieniło i praca poszła jak z płatka.

Oto mój lawendowy zegar:

ręcznie zdobiony zegar decoupage

Tło przemalowałam na popielato i zrobiłam lawendowe paski ze spękaniami country. Na to nakleiłam wydarty motyw lawendy z serwetki. Motyw pocieniowałam i domalowałam szare cienie wzdłuż pasków.

ręcznie zdobiony zegar decoupage

Cyferki są wypukłe – z pasty strukturalnej Rayhera, robione szablonem, z tym że mój szablon jest zbyt mały na ten zegar (na większy już się nie załapałam) i musiałam sama wyznaczać miejsca na poszczególne cyfry, ale nie jest to takie trudne. Na tle lawendy cyferki pomalowałam jaśniejszym kolorem, bo nie byłoby ich widać. Początkowo zegar miał czarne wskazówki, ale okazały się mało widoczne na motywie i musiałam je wymienić na inne. Próbowałam tamte przemalować, ale efekt był nieciekawy, więc pozostały do wyboru tylko złote (nie znalazłam wskazówek w innych kolorach niż czarny lub złoty, nawet srebrnych nie było). Trochę psuja efekt (generalnie nie lubię złotych zegarków, choć biżuterię wyłącznie złotą:)), ale przynajmniej je widać, a przecież w zegarach to niezbędne:D. Całość polakierowana na mat.

ręcznie zdobiony zegar decoupage

Pomyślałam nad muzyką i dziś będzie zespół, w którym zakochałam się od pierwszego usłyszenia:), jeszcze na studiach:


 

Powrót

Witam po przerwie:). Udało się szczęśliwie wrócić, choć pogoda rzucała kłody pod nogi (pod koła?). Zaledwie trzy nawałnice po drodze i jedna zaraz po powrocie. Skutki tej ostatniej widziałam dziś idąc do sklepu: pełno połamanych gałęzi, przed sklepem drzewo wyrwane z korzeniami. Dobrze, że oglądałam to już z okien domu… Dziś pranie, prasowanie i obawa, czy pralka wytrzyma, bo zaczęła wyć jak odrzutowiec. Pan Mąż stwierdził: „łożyska” i… skończył komentarz do sytuacji, a za cztery dni znów wyjeżdżamy, więc jak mam to wyprać? Oj, ponarzekałam…

Wakacje udane, upalne i bardzo inspirujące. Teraz trzeba to „przetrawić”. W sobotę jedziemy jeszcze na tydzień, tym razem trochę się „pobyczyć”.

Jeszcze przed wyjazdem powstało kilka rzeczy, których nie zdążyłam pokazać. Taka szkatułka, której kształt mnie zachwycił. Może nieco wiosenna, ale co tam:)

szkatułka na biżuterię

Dół pomalowałam laserunkowo na kolor lawendy. Motyw nakleiłam na białe tło, użyłam cracle Dali – small i wypełniłam złotą porporiną. Lakierowałam na połysk.

szkatułka na biżuterię

Dół lakierowałam na półpołysk, wnętrze wykleiłam fioletowym papierem welurowym. Wewnątrz na klapce motyw z tego samego papieru ryżowego, z takimi samymi spękaniami.

szkatułka na biżuterię

I muzyka słuchana w samochodzie, jakże odpowiednia do sytuacji;))


 

Kuferek różany

Kolejny kuferek na biżuterię – różany, postarzany. Życzenie osoby zamawiającej było takie, aby był podobny do kuferka mojej córki, z różami i wyglądający na stary. No to chyba jest:). Sam wzór z papieru ryżowego mile mnie zaskoczył, bo na przedmiocie wygląda dużo delikatniej niż „w całości”. Pocieniowałam go dość mocno i poprzecierałam, ale najbardziej postarzyły go spękania z użyciem gumy arabskiej. Nie wiem, czemu te spękania wychodzą mi dość płytkie i jest kłopot z ich wypełnieniem. Może powinnam położyć dwie warstwy lakieru olejnego? Wypełnianie to masakra – znów próbowałam, czym się dało – najlepiej wyszło brązową patyną Rayhera. Nie chciałam, żeby spękania się błyszczały, więc zrezygnowałam z porporiny. No i wyszedł taki mocno stary, sfatygowany kuferek – nie wiem, czy naprawdę taki miał być…

kuferek na biżuterię decoupage

kuferek na biżuterię decoupage

kuferek na biżuterię decoupage

Wykończony lakierem poliuretanowym z połyskiem. Słabo tu widać spękania, a spękało bardzo:), choć gdy go robiłam, było bardzo deszczowo, wilgotno i musiałam na nie czekać aż 3 dni:D.

kuferek na biżuterię decoupage

Wewnątrz bejcowany na kasztan i wyściełany papierem welurowym.

kuferek na biżuterię decoupage

kuferek na biżuterię decoupage

A dziś muzyka, która wprowadza mnie w dobry nastrój i najlepiej mi się przy niej pracuje:). Roda Stewarta wcześniej nie lubiłam (poza Sailing), ale te stare piosenki w jego wykonaniu są fantastyczne – bardzo lubię:). Tu przy okazji znalazłam jeszcze Audrey Hepburn, którą uwielbiam.


 

Muzyka, muzyka

Zeszyt zrobiony na zamówienie dotarł już do właściciela, więc mogę pokazać. Jedynym życzeniem było użycie tej pięknej serwetki, z którą powstało wcześniej pudełko na CD. Nie chciałam, aby całość została banalnie równo oklejona, więc wymyśliłam inne ułożenie. Miejsca nie oklejone, najpierw pomalowałam złotą metaliczną farbą, potem Cracle Country i farba czarna nakładana gąbeczką. Chyba pasuje:). Całość trochę patynowałam czarną farbą. Na koniec lakier akrylowy z półpołyskiem. Oto efekt (w rzeczywistości chyba lepszy niż na zdjęciach):

A muzycznie dziś Grzegorz Turnau, którego uwielbiam za całokształt. Na jego koncerty mogłabym chodzić choćby codziennie, ale skoro nie za często u nas występuje, muszą wystarczyć mi płyty:)


Kuferek i spółka

Ostatnio sporo było o szyciu, ale cały czas dekupażuję, choć może nie aż tak intensywnie, jak powinnam. Skończyłam na zamówienie kuferek na nici i mogę go pokazać, bo dotarł już do nowej właścicielki.

kuferek na biżuterię decoupage

To nie było łatwe zadanie – kuferek miał być szaro – niebieski w tonacji zimnej. To nie moje klimaty i sporo się nagłowiłam, żeby znaleźć odpowiednie wzory. Te mi najbardziej się spodobały i z kompozycji jestem bardzo zadowolona. Cały kuferek pomalowałam na popielato, na wieku jest przyklejona „po całości” piękna szara serwetka z hortensjami. Na to pieczątka z pismem i przepiękne niebieskie hortensje wycięte z papieru. Wydaje mi się, że to dobre połączenie. Serwetkę po całości po raz pierwszy przyklejałam za pomocą medium Rayhera Hot Gloss. Rewelacja! Polecam – ani jednej zmarszczki. Jednak z dalszą „obróbką” radzę sporo odczekać, aż wszystko ostygnie i dobrze zwiąże. Dookoła kuferka na wszystkich ściankach bocznych po raz pierwszy zrobiłam reliefy. Do tej pory starałam się je omijać szerokim łukiem, bo widzę je na każdym kroku :P. Ale tu już nie miałam lepszego pomysłu. Potem pomalowałam je na kolor ciemnoszary i „pokropiłam” jasnym – wygląda naprawdę fajnie. Całość lakierowana na półpołysk.

kuferek na biżuterię decoupage

Do zamówienia dorzuciłam jeszcze pudełko na długopisy. Kolorystyka na zamówienie: jagodowo – różowa, znów miałam problem ze znalezieniem odpowiednich motywów, żeby wszystko do siebie pasowało, ale jakoś wybrnęłam. Prezentuje się tak:

Na tym zdjęciu kolory są trochę zbyt ciemne, kolejne lepiej oddają rzeczywisty wygląd. Środkowy pas jest malowany na blady róż z delikatnymi spękaniami country.

A moja córka wybrała sobie taką torebkę: