Nie tak dawno skończyłam dużą tacę-stolik. Zawsze marzyło mi się coś takiego. Nie wspomnę już o śniadaniu do łóżka;), ale chociażby w chorobie bardzo przydatna rzecz. Wymyśliłam sobie 1,5 roku temu, jak będzie wyglądać, pobejcowałam, pomalowałam, wycięłam motywy i… się rozmyśliłam. Po jakimś czasie przyszedł nowy pomysł, zgromadziłam potrzebne elementy, poukładałam… i znów to samo. Miałam kilka takich podejść i nic nie było w stanie mnie zadowolić. W końcu zdecydowałam, że czas skończyć to marudzenie – jest, jak jest, kiedyś zrobię sobie inną. Wygrał „plan B” i powstała taca, z której nie jestem zadowolona, bo to zupełnie nie mój styl.

Ponaklejałam wydarte kawałki amerykańskiej i włoskiej gazety (jakby ktoś chciał sobie przy śniadaniu poczytać:), do tego stare fotografie, etykiety, nuty, kartki, zegarki i co tam jeszcze się znalazło;) Dość mocno to popatynowałam, pochlapałam farbą i pocieniowałam. Aby nieco mniej mrocznie całość wyglądała, dodałam bluszcz i różyczki. No i wyszło takie coś:

Mój zamysł był taki, że miało to wyglądać na porozrzucane na stole różne papiery, zdjęcia, przedmioty itp. Nie do końca jestem zadowolona z realizacji.

Niestety, dopiero po przyklejeniu zorientowałam się, że zrobiłam błąd – zdjęcia i kartkę wydrukowałam na cienkim papierze, wskutek czego prześwituje przez nie gazeta przyklejona pod spodem. Ponieważ taca miała wyglądać na starą, blat polakierowałam poliuretanem matowym.































