Nie mój styl

Nie tak dawno skończyłam dużą tacę-stolik. Zawsze marzyło mi się coś takiego. Nie wspomnę już o śniadaniu do łóżka;), ale chociażby w chorobie bardzo przydatna rzecz. Wymyśliłam sobie 1,5 roku temu, jak będzie wyglądać, pobejcowałam, pomalowałam, wycięłam motywy i… się rozmyśliłam. Po jakimś czasie przyszedł nowy pomysł, zgromadziłam potrzebne elementy, poukładałam… i znów to samo. Miałam kilka takich podejść i nic nie było w stanie mnie zadowolić. W końcu zdecydowałam, że czas skończyć to marudzenie – jest, jak jest, kiedyś zrobię sobie inną. Wygrał „plan B” i powstała taca, z której nie jestem zadowolona, bo to zupełnie nie mój styl.

ręcznie zdobiona taca decoupage

Ponaklejałam wydarte kawałki amerykańskiej i włoskiej gazety (jakby ktoś chciał sobie przy śniadaniu poczytać:), do tego stare fotografie, etykiety, nuty, kartki, zegarki i co tam jeszcze się znalazło;) Dość mocno to popatynowałam, pochlapałam farbą i pocieniowałam. Aby nieco mniej mrocznie całość wyglądała, dodałam bluszcz i różyczki. No i wyszło takie coś:

ręcznie zdobiona taca decoupage

Mój zamysł był taki, że miało to wyglądać na porozrzucane na stole różne papiery, zdjęcia, przedmioty itp. Nie do końca jestem zadowolona z realizacji.

ręcznie zdobiona taca decoupage

Niestety, dopiero po przyklejeniu zorientowałam się, że zrobiłam błąd – zdjęcia i kartkę wydrukowałam na cienkim papierze, wskutek czego prześwituje przez nie gazeta przyklejona pod spodem. Ponieważ taca miała wyglądać na starą, blat polakierowałam poliuretanem matowym.


Róże subtelne bardzo

Zacznę od zaległości nie tak bardzo starych, bo to prawie ostatnia rzecz, którą skończyłam przed Świętami. Na zamówienie zrobiłam szafkę na klucze z delikatnymi różyczkami trochę postarzaną.

szafka na klucze decoupage

Wzór ten utrzymany jest w bardzo delikatnej i jednocześnie zimnej kolorystyce. Pani zamawiająca poprosiła o kremowe tło i jak okazało się, to był doskonały pomysł, róże nabrały zdecydowanie cieplejszych barw. Tło lekko pocieniowałam monochromatycznie, brzegi przyciemniłam brązową farba z BlendinGelem (bardzo go lubię). Dodałam stempelki z motylami w kolorze róż. Szafka bejcowana na orzech, lakierowana na półpołysk, motyw na mat.

szafka na klucze decoupage

Jak zwykle wewnątrz też zdobiona.

szafka na klucze decoupage

Delft Blue

Nie chce mi się pisać. Przepraszam. Robić też nie za bardzo, ale staram się przełamać.

Niedawno skończyłam duży komplet na zamówienie. Były przygody, ale wybrnęłam. Komplet w stylu holenderskiej porcelany udał się i pani zamawiająca jest zadowolona, a to najważniejsze:) Mnie również się podoba – wydaje mi się, że wygląda całkiem miło.

Komplet duży, więc dziś dużo zdjęć:) Całość:

A te z tym samym wzorem:

I po kolei – osłonki na zioła. Te metalowe z Ikei ze słoneczkiem. Słoneczko zakleiłam szpachlówką. Każda osłonka jest inna, nie miały mieć napisów z nazwą ziół.

Komplet do przypraw. Jestem z niego najbardziej zadowolona. Pokryty werniksem szklącym wygląda rzeczywiście jak porcelanowy. Napisy z użyciem transferu.

Zegar też prezentuje się nieźle, ale jest lakierowany na mat.

ręcznie zdobiony zegar decoupage

ręcznie zdobiony zegar decoupage

Z butelką na oliwę miałam przygodę. Wyszła piękna i Panu Mężowi ogromnie się podobała. Żeby ładnie błyszczała, pokryłam ją werniksem szklącym. Jak wysechł, zauważyłam, ze w jednym miejscu zrobił się zaciek. Ostrzegają na opakowaniu, że po wyschnięciu jest nie do usunięcia, ale musiałam spróbować. No i usuwając zrobiłam w nim dziurę, która nie dała się już zalakierować. Pomyślałam: trudno i postanowiłam zerwać cały werniks i polakierować jeszcze raz. Werniks szklący zrywa się jak folia, ale pod warunkiem, że pod spodem jest tylko farba. Okazało się, że na dekoracji zrywa się razem z nią. I tak musiałam zerwać, zdrapać wszystko znów do gołego szkła. Płakać mi się chciało tym bardziej, że na następną butelkę zabrakło mi serwetki z tym wzorem. Znalazłam ją jeszcze tylko w jednym sklepie i kupiłam ostatnie cztery sztuki (tak na wszelki wypadek). Zrobiłam butelkę jeszcze raz i z tym razem z trudem powstrzymałam się przed dokonywaniem poprawek. Ale już tak ładnie jak pierwsza nie wyszła:(

I na koniec obrazki, do których klientka przesłała mi wzory. Były one jednak malutkie, tylko 1,5 x 1,5 cm i w kiepskiej rozdzielczości. Nigdzie nie udało mi się znaleźć lepszych, a po powiększeniu widać było piksele. Rodzina namawiała mnie nawet do rezygnacji z tego zadania, ale nie poddałam się. Kombinowałam na różne sposoby, ale biegła w obróbce graficznej nie jestem, więc skutek był mizerny. W końcu zdecydowałam się na ostatnią próbę – wydrukowałam z widocznymi pikselami i na tym po prostu cienkim pędzelkiem namalowałam obrazki jeszcze raz. Chyba się udało:) Ornamenty w rogach są też ręcznie malowane. Z obrazków pani była najbardziej zadowolona:)

Miłej niedzieli!

 

Światełko w tunelu?

Chyba jeszcze nie. Na razie ciągle widzę ciemność:(

Za to kilka świeczników popełniłam:), może z ich pomocą mrok się nieco rozjaśni.

Powojnikowy, shabby chic kremowy na brązowym:

A następne z A.Muchą. Bardzo lubię:). 

Pierwszy „szampański” – ten sam motyw na przeciwległych ściankach. Prosty, bez żadnych ozdobników. Lakierowany na połysk.

Drugi to „Pory dnia”. Brązowy, na krawędziach i górze lekko złocony folią. Na zdjęciach tego nie widać, ale ładnie mieni się w świetle.  Lakierowany na połysk.

Miłego dnia!