Blaszki mniejsze nieco;)

To już nie najświeższa sprawa, ale z powodu większych gabarytów ostatnich prac, robię ich zdecydowanie mniej.

Pani Karolina:* zamówiła u mnie puszki kuchenne – ciepłe i radosne:)

Wykorzystałam bardzo kolorowe wzory Calamboura, które tak samo dobrze wyglądają na jasnym, jak i na ciemnym tle. Pani Karolina wymyśliła, żeby jedna puszka była kontrastowa i to był świetny pomysł:)

Puszki nad etykietą mają duży motyw, a po bokach i na wieczku inne mniejsze – każda ma inny układ. Zagapiłam się i zdjęcie ze wszystkich stron zrobiłam tylko jednej:(


Lakierowane na półpołysk.

W ramach prób przerobiłam sobie pudełko po cukierkach na pudełko na agrafki:)

Wykorzystałam papier ryżowy Decomanii i popaćkałam różnymi kolorami dookoła. Potem jeszcze popryskałam na kremowo i wyszedł efekt malarski:DDD

Boki okleiłam serwetką, lakierowałam na półpołysk.


Złomowiska dalszy ciąg

Kolejne wiadra zrobione do zdjęć. 

Pierwsze z dobrze znanym „motywem holenderskim”.

Wiadro metalowe ozdobne decoupage

Malowane na biało (czego na zdjęciach robionych przy obecnej pogodzie nie widać), ozdobione dookoła i lakierowane na mat.

Wiadro metalowe ozdobne decoupage

wiadro metalowe ozdobne decoupage

Drugie tej samej wielkości, ale z jabłuszkami.

Miało być stylem podobne do moich wiaderek ziołowych.

Jest kremowe, z pieczątkami, transferami, cieniowaniem, patynowaniem i kropkowaniem.

wiadro metalowe ozdobne decoupage

wiadro metalowe ozdobne decoupage

Z drugiej strony też jabłuszka, ale inne. 

Wiadro metalowe ozdobne decoupage

wiadro metalowe ozdobne decoupage

Również lakierowane na mat.

Efekt machania

Myślałam, że już pozamiatane i z tym postem nie zdążę. Wczoraj w moim ogródku zakwitły krokusy, a ja rozpoczęłam uroczyście;) sezon mycia okien. A dziś? Klapa na całego – śnieg sypie jak na Boże Narodzenie;) Z dalszego pucowania okien nici, więc pokażę efekty machania drutami. Na taką pogodę akurat:)

Efekty może nie są spektakularne (właściwie to na pewno nie są), ale tak naprawdę w tym wszystkim chodzi o coś zupełnie innego. Druty miały zadanie terapeutyczne i doskonale się z niego wywiązały. Jakiś czas temu pisała o tym Mira. Właśnie wtedy byłam świeżo po moim dzierganiu i mogłam się pod tym podpisać obiema rękami.

W ramach odpoczynku od decoupage’u postanowiłam sobie wydziergać komin z resztek włóczki pozostałych po kardiganie córki

Nic wielkiego;) Robiony ściągaczem patentowym na drutach nr 9. Prułam ze 3 razy, bo albo był za szeroki, albo za wąski. Prułam i byłam szczęśliwa:))) Naprawdę! Bo nie chodziło wcale o komin, a o przyjemność pomachania drutami. Tak po prostu:) Przyda mi się ten komin do czekoladowej kurtki, ale bez niego też żyłam;) Żadnego przymusu – bezcenne!

Komin wygląda fajnie, ale na mrozie zupełnie się nie sprawdza w tej roli, bo jest zbyt „dziurawy”. Za to jest doskonałym szyjogrzejem i to mi bardziej pasuje, bo gardło mam wrażliwe;)

Ponieważ nadal nie miałam nic na głowę (a we wszystkim wyglądam fatalnie), machnęłam sobie czapkę ślimakową.

Też kilka razy prułam i ostatecznie mogłaby być ciut dłuższa, ale i tak jestem zadowolona. Prawdą jest to, co czytałam na innych blogach – czapka jest naprawdę twarzowa i nawet ja w niej jakoś wyglądam;)

Jak się tak rozpędziłam w tym machaniu drutami, to córce też zrobiłam czapkę.

Właściwie zeszłej zimy zrobiłam śliczną czapunię w tym samym kolorze, całą w warkocze. Narobiłam się trochę;) Ale jak to zwykle z młodzieżą bywa – czapki nosi głównie w kieszeni;) No i na początku tej zimy czapka zaginęła. No nie ma! To zrobiłam drugą, już zdecydowanie prostszą. Ale jest miękka i dość obszerna, więc nawet fikuśnie upięte włosy się mieszczą. Ta czapka zdecydowanie częściej jest na głowie niż w kieszeni (może przez tę zimną zimę:))

Tyle drucianych nowości na razie, może kiedyś przyjdzie czas na zaległe starocie:)

Blacha w rozmiarze XXL

Ostatnio miałam przyjemność pobawienia się dekupażem na metalu. Bardzo lubię i powstają już kolejne rzeczy – również sporych rozmiarów.

Często fotografowie pytają mnie o wiaderka do sesji zdjęciowych. Tym razem przesympatyczna Pani Ania zamówiła u mnie właśnie takie rekwizyty. Było to wielkie wyzwanie – i artystyczne, i gabarytowe;)

Najpierw wiadro o pojemności 15 litrów, czyli spore. Ponieważ staram się, żeby rzeczy były dopracowane we wszystkich szczegółach, wiadro chciałam ozdobić dookoła, mimo że na zdjęciu będzie widoczna tylko jedna strona. Z drugiej zamierzałam zrobić ten sam wzór inaczej skomponowany. Pani Ania podchwyciła pomysł i zaproponowała, aby wzór z drugiej strony był w innym kolorze: z jednej niebieski, z drugiej fioletowy. Takie 2 w 1. To już spore wyzwanie, bo przecież to jeden przedmiot i charakter zdobienia musiał mieć jakiś sens. Obie strony wiadra powinien łączyć wspólny mianownik. Ponieważ wzór miał być niezbyt rozbudowany i postarzany, szukałam motywu, który występuje właśnie w tych dwóch kolorach (róże odpadają:). Padło na hortensje.

wiaderko metalowe decoupage

wiaderko metalowe decoupage

Sporo pieczątek, napisy transferowe, cieniowanie i kropkowanie.

wiaderko metalowe decoupage

wiaderko metalowe decoupage

wiaderko metalowe decoupage

wiaderko metalowe decoupage

Pani Ania od razu zrobiła takie słodziutkie zdjęcie:

Cudne, prawda? Na stronie Pani Ani mnóstwo takich śliczności:)

Jednakże wiadro to „mały pikuś” przy wanience, też dla Pani Ani. Ma pojemność 65 litrów, jest wielka;) Również zrobiłam ją odmiennie po obu stronach.

wiaderko metalowe decoupage wanienka

wiaderko metalowe decoupage wanienka

Także postarzana: patynowana i kropkowana.


Sercowe sprawy;)

Walentynki dawno już były. Właściwie nie obchodzimy, bo wolę być kochana przez cały rok, ale miło dostać po ćwierćwieczu czekoladki od Pana Męża i jeszcze milej spędzić krótki urlop we dwoje w Kazimierzu:)

Kiedyś nakupowałam rozmaitych serduszek, ale to też nie moja bajka – jak bombki i pisanki. Kilka zrobiłam, kilka zaczęłam i nie skończyłam. Może za rok…

Takie delikatne z małymi złotymi spękaniami. Matowe.

Z drugiej strony po całości, z ręcznie malowaną obwódką.

I podobne mniejsze.

Druga strona bez pomysłu:(

Zadowolona jestem tylko z zawieszki.

Shabby chic bladoróżowy na szarym, taki delikatny.

Lakierowana na mat. Po drugiej stronie również wykończona.

Nie nagadałam się dzisiaj, przepraszam;)