W ostatnim czasie udało mi się znaleźć kilka nowych wzorów do wizytowników. Ponadto producent drewienek wreszcie zdecydował się nieco powiększyć etui i teraz mieszczą się tam także karty kredytowe czy lojalnościowe.
Na początek dość klasyczny ornament:
Ten bardzo kobiecy, trochę retro.
A ten raczej męski:)
I taki:
I jeszcze żeglarskie:
Te z ostatniej chwili, jeszcze pachnące lakierem:)
Od dawna kusiły mnie złocenia. Robię je bardzo rzadko, gdyż zwykle nie pasują do projektów. Ten obrazek był idealny, gdyż prawdopodobnie w oryginale jest złocony. Drukarka efektu w żaden sposób nie odda, więc po prostu dorobiłam złote tło.
Tło pozłociłam szlagmetalem, a potem mocno przetarłam papierem ściernym. Chyba trochę za mocno:( Trudno, wyszły złocenia mocno postarzone.
Herbaciarkę bejcowałam na orzech włoski, a na bokach dodałam relief. Pomalowałam go najpierw brązową farbą, a potem nieco musnęłam złotą. Tylko lekko mieni się pod światło.
Na klapce wewnątrz umieściłam delikatne róże z serwetki na kremowym malowanym tle i bladą pieczątkę z listem.
Klapka na zewnątrz bardzo błyszcząca, pokryta lakierem alkoholowym do złoceń, reszta lakierem akrylowym, w półpołysku.
Wszystkie powstały pod koniec poprzedniego roku, ale każda jest całkiem inna.
Pierwsza bardzo spokojna i trochę romantyczna.
Bejcowana na kasztan, obrazek lekko patynowany na brzegach.
Wewnątrz też zdobiona i patynowana.
Druga całkiem inna. Nawiązałam w niej do cebrzyka, który kiedyś zmalowałam.
Bejcowana na ciemny dąb, dekorowana w stylu shabby chic – kremowe na oliwkowym, z rumiankami z papieru ryżowego ITD. Bardzo piękny jest ten wzór.
A w środku też rumianki (a może to nie są rumianki?), całkiem inne. Bardzo podobała mi się ta serwetka. Tło wokół popaćkane różnymi odcieniami brązu.
Kolejna – bardzo delikatna.
Szafkę pomalowałam laserunkowo na popielato i mocno przetarłam. Na froncie wykorzystałam serwetkę biało-szarą, a na niej nakleiłam bukiecik margerytek i niezapominajek z papieru klasycznego ITD. Brzegi trochę popatynowałam na szaro. Chyba wyszło bardzo subtelnie:)
Wewnątrz bukiecik niezapominajek z papieru ryżowego ITD z podmalowanym tłem.
I ostatnia, z której nie jestem specjalnie zadowolona, ale takie było życzenie – dla zapalonego wędkarza, z tym obrazkiem. Kolor wenge.
W rzeczywistości obrazek jest bardziej pomarańczowy, na zdjęciu wyszedł taki ciemny:( W środku też jest fotografia z wędkarzami w podobnym stylu, ale chyba w pośpiechu zapomniałam zrobić zdjęcie:(
Aż trudno uwierzyć, że powrót zajął mi pół roku… Wielokrotnie próbowałam, ale nie szło. Może potrzebny był odpoczynek? Ale to raczej od pisania, bo cały czas dekupażowałam. Trochę mniej intensywnie, ale jednak. Wydawało mi się, że nie mam co pokazać, bo poprzedni rok upłynął głównie pod hasłem powtórek. Może ten będzie bardziej twórczy?
Na razie jednak dokonania z końca poprzedniego roku i do tego bardzo na czasie, bo deseczki pod kalendarz. Nowy:)
Wszystkie stylizowane na stare, tak mnie akurat naszło;)
Klasyczny shabby chic – podkład ciemnozielony, delikatna świeca na całości i biała warstwa wierzchnia.
Wykorzystałam papier klasyczny ITD, krawędzie i motywy lekko popatynowałam na zielono.
Druga w podobnym stylu, inspirowana walizeczką z poprzedniego postu.
Tu również shabby chic – ecru na brązowym. Słoneczniki z serwetki i kilka pieczątek pocztowych.
Tym razem już bez patynowania.
W trzeciej zamiast przecierań użyłam spękań jednoskładnikowych Cracle Country Stamperii. W niektórych miejscach spękania wyszły trochę za duże.
Podkład w kolorze ceglanym, wierzch ecru. Użyłam papieru ryżowego Decomanii.
Krawędzie lekko popatynowałam farbą w kolorze ceglanym.
Wszystkie deseczki lakierowane na mat.
A tego słucham:)
Przy okazji gorąco polecam spektakl „Kolacja na cztery ręce” w Teatrze Kamienica. Byliśmy z Panem Mężem oczarowani, chociaż ta aria tak tam nie zabrzmiała;))