Już ponad rok minął, kiedy zostałam poproszona o wykonanie „opakowania” prezentu na rubinowe gody. Prezent nie byle jaki, bo był to komplet biżuterii z rubinami:) Taki wspaniały prezent, więc i opakowanie musiało wyglądać stosownie. Wybór padł na drewnianą toaletkę z lusterkiem. Miałam pełną dowolność w tworzeniu, jedynym życzeniem było umieszczenie gdzieś liczby „40”.
Postanowiłam dostosować kolorystykę do rubinów:), więc zdecydowałam się na bukiet róż z papieru ryżowego Decomanii.
Pudełko bejcowane na teak, lakierowane na półpołysk. Krawędzie, uchwyt i ramkę lusterka musnęłam srebrną farbą (bo biżuteria była srebrna). Tło pod bukietem ma kolor zimnego beżu („lniany”), na nim szaro-beżowe ornamenty z szablonu i czarna pieczątka z listem. Do tego „obowiązkowa” czterdziestka w kolorze bordowo-srebrnym.
Wnętrze zostało wyklejone bordowym welurem. Dodatkowo z weluru przyklejonego do czerwonego kartonu zrobiłam wkładki na kolczyki, wisiorek i pierścionek, bo przecież nie można było tak pięknej biżuterii po prostu tam wrzucić;)
Przypuszczam, że prezent się spodobał; mam nadzieję, że „opakowanie” również:)
Kilka miesięcy temu pracowałam nad dużym projektem. Komplet obejmował aż 6 przedmiotów: chlebak, solniczkę, zegar, młynki do soli i pieprzu oraz chustecznik. Miał pasować do stylowej kuchni z podobnymi wzorami i kolorami. Wybór padł na sielankowe scenki w kolorze granatowym. Ponieważ na każdej serwetce były tylko 4 różne wzory: 2 duże i 2 małe, musiałam je pociąć na jeszcze mniejsze i zestawiać w różnych konfiguracjach, aby wydawało się, że jest ich więcej. Nie chciałam jednak umieszczać ich zbyt gęsto, bo mimo tylko dwóch kolorów wyglądałoby pstrokato. A wyszło tak:
Chlebak jest duży i wyszedł całkiem ładnie. Zresztą chlebaki zwykle ładnie wychodzą, ale dużo przy nich pracy (to szlifowanie!):)
Wszystkie przedmioty mają tło w kolorze ecru, lakierowane są na półpołysk (zgodnie z życzeniem), choć wydaje mi się, że w tym przypadku mat wyglądałby lepiej.
Niestety, okazało się, że efektowne serwetki są jednocześnie bardzo słabej jakości i pod wpływem kleju druk się rozpływa i brudzi tło. Ile się namęczyłam, żeby to potem usunąć! A i tak do końca się nie udało:(
Najbardziej jestem zadowolona z młynków. Uważam, że wyszły uroczo;)) Mają 24 cm wysokości.
Na koniec jeszcze zegar z MDF o średnicy 40 cm. Nie chciałam oklejać całego wzorem, bo obawiałam się, że trudno będzie odczytać godzinę. Za to wymieniłam oryginalne wskazówki na dłuższe i jest zdecydowanie lepiej:) Sporo zabawy było z umieszczeniem cyfr we właściwych miejscach, bo nie mam tak dużego szablonu, więc cyfry są transferem wydruku. Jakoś transfery mi nie leżą;((
A na koniec oczywiście Sting i przepiękna, poruszająca piosenka:
Może nie tak dosłownie, ale mam wrażenie jakiejś tymczasowości, ciągłych zmian, niemożności zaplanowania czegokolwiek. Lubię jednak stabilizację i codzienne, nudne życie…
Ale tak naprawdę miałam na myśli moje dekupażowe walizeczki:) Ta powstała jeszcze w zeszłym roku. Tym razem miała być delikatna z aniołkami. W tym temacie nie czuję się najlepiej, więc łatwo nie było (czy u mnie kiedykolwiek jest łatwo?;))
Po długim namyśle użyłam papieru ryżowego Decomanii. Tło dorobiłam tepując gąbką różnymi kolorami: różowym, kremowym, beżowym, błękitnym. Aby zrównoważyć kompozycję, po prawej stronie dodałam brązowe fragmenty nut z pieczątki (niestety, lepszego pomysłu nie miałam).
Na bokach dookoła zrobiłam bluszczowy relief i całość pomalowałam na kolor ecru. Listki lekko popatynowałam brązową farbą. Zamontowałam typowe elementy walizeczki – mosiężny uchwyt (to robota Pana Męża:)) i narożniki.
Wewnątrz na klapce też aniołki, a reszta bejcowana na ciemny dąb.
Tło postarzone maźnięciami brązowej farby. Całość lakierowana na mat.
A całkiem niedawno powstały dwie nowe walizeczki, tym razem jako prezenty dla nauczycielek. Starałam się, żeby były trochę do siebie podobne, aby żadna z pań nie czuła się poszkodowana. Czy udało się?
Pierwsza trochę w starym stylu z malowanym szablonem tłem w romby.
Tło w kolorze ecru, romby popielato-beżowe. Brzegi rombów trochę popatynowałam brązową farbą. Róże z papieru ryżowego Decomanii, napis to transfer.
Boki ozdobiłam reliefem z szablonu, który pomalowałam na brązowo, a potem na kolor tła, następnie mocno pozdzierałam farbę wierzchnią papierem ściernym. Wyszło dość ciekawie i …staro;)
Wewnątrz dedykacja i róża z tego samego papieru.
Druga walizeczka bardziej klasyczna.
Tło takie samo, a róże z papieru klasycznego Decomanii. Do tego złote pieczątki. Na bokach również róże z tego samego papieru i pieczątki.
Krawędzie muśnięte na złoto.
Środek podobny do poprzedniej – dedykacja z różą. W obu szkatułkach wnętrza bejcowane na ciemny dąb, a całość lakierowana na mat.
Czas na moją obecnie ulubioną muzykę:) W sierpniu byliśmy z Panem Mężem w Sopocie na koncercie Stinga. Absolutnie cudowny, klimatyczny, chyba najlepszy, na jakim byłam. Zakochałam się na nowo:DDD Od tamtej pory codziennie słucham płyt- starych i nowych. Odkrywam na nowo piosenki, które nie były wielkimi hitami, a są wspaniałe. Kiedy dojdę do tej, włączam „repeat”, do znudzenia…
Tak się złożyło, że ostatnio często „robiłam w różyczkach”:D
Właściwie dlaczego nie? Trochę słodko, ale mam nadzieję, że nikogo nie zemdli;)
Powstały dwie szczotki, obie mają tło w kolorze ecru. Oto pierwsza:
I druga:
Różyczki pojawiły się też na pierwszym w mojej historii etui na okulary. Trochę bałam się tego przedmiotu, ale nie było tak źle. Udało mi się nie pomazać w środku:)
Z drugiej strony też zdobione.
Malowane na bladoróżowo, lakierowane na połysk.
Moje ulubione różyczki umieściłam też na moim pierwszym i chyba ostatnim lusterku.
Chciałam, żeby było takie „shabby chic”, więc najpierw pomalowałam je brązową farbą, potem pomazałam świecą (ale niezbyt mocno), a na koniec tepowałam kremową farbą. No i jakoś te dwie farby się nie polubiły – fakt, były całkiem inne, choć obie akrylowe. Nawet nie musiałam niczego przecierać, brązowa farba sama „wyszła” spod spodu w postaci takich kropek:
Na pewno, gdybym chciała, nie uzyskałabym takiego efektu. Jak zwykle najfajniejsze rzeczy wychodzą przypadkiem, a najczęściej, gdy coś pójdzie nie tak;)
Potem jeszcze różyczki, kilka napisów z tej samej serwetki i nieco cieniowania przy motywach i krawędziach.